wtorek, 2 czerwca 2015

Zostań już na zawsze...

Opowiadanie o Kiślu z dedykacją dla Pauliny! :* <3


Oliwia nie była taka jak wszyscy. Nie lubiła nosić zwiewnych sukienek i machać dupą przed chłopakami. Wręcz przeciwnie - unikała z nimi kontaktu. Była raczej skryta. Rodzice nie poświęcali jej uwagi, a gdy już, to w formie awantur. Jej jedynymi przyjaciółmi byli ci, poznani w internecie. Tylko tam mogła być sobą i nikt nie wyzywał jej od dziwek. Jednym z tych właśnie przyjaciół był Rafał.
Przyjaźnili się już od ponad roku, choć ani razu nie spotkali na żywo. Teraz nadarzyła się ku temu okazja, mianowicie oboje mieli spędzać wakacje w tym samym miejscu: ona z rodzicami, on z kumplami. Właściwie byli to też jej znajomi, dlatego podwójnie podobał jej się ten pomysł.
Był tylko jeden minus. Strój kąpielowy, krótkie bluzki... nie idą w parze z bliznami okalającymi jej ciało. Były wszędzie: na brzuchu, na udach, na nadgarstkach... tylko to pomagało jej przetrwać. Oczywiście, jest ryzyko, straciła przez to znajomych, ale mimo to nie potrafiła przestać. Sprawiało jej wielką ulgę.
W końcu nadeszły wakacje, dzień wyjazdu. Podróż zdawała się trwać wieki, ale to, co czekało ją na miejscu, było warte cierpienia.
W Ustce byli około godziny 11. Pospiesznie udała się do hotelu. Ucieszyła się na wieść, że otrzyma osobny pokój. Nie był on wielki, ale posiadał duże, dwuosobowe łóżko. Dziewczyna zaczęła rozpakowywać swoje rzeczy, gdy nagle rozległo się nerwowe pukanie.
- Wejdź, mamo! - zawoła, ponieważ nie spodziewała się nikogo innego. Zaskoczona brakiem odpowiedzi podeszła do drzwi i otworzyła je z rozmachem. Zaparło jej dech w piersiach, gdy stanął przed nią niski brunet. Przypatrywała mu się badawczo. Była przekonana, że skądś go kojarzy...I wtedy właśnie go rozpoznała:
- Kiślu!!! - Udarła się tak głośno, że prawdopodobnie było ją słychać na drugim końcu ośrodka. Rzuciła się na szyję przyjaciela, mając ochotę już nigdy go nie puszczać. - To ty?!
- Wpuścisz mnie do środka, czy będziemy tu tak stać? - zapytał ze śmiechem i nie czekając na pozwolenie wparował do pomieszczenia.
- Oczywiście, rozgość się - mruknęła ironicznie zatrzaskując drzwi. Podeszła do niego, a on dopiero wtedy mocno ją przytulił. Przez chwilę trwali w czułym uścisku. Gdy już się od siebie oderwali zaczęła wpatrywać się w jego twarz.
- Na żywo wyglądasz całkiem inaczej - zaśmiała się. Mówiła szczerze. Nie podejrzewała, że jest taki... przystojny.
- Ty także - odwdzięczył się nieziemskim uśmiechem. Czuła kołatanie własnego serca, nogi miała jak z waty. Nie rozumiała co się z nią dzieje.
Rafał przedstawił jej resztę ekipy. Oczywiście byli to: Maciek, Jasiek i Stachu.
Spędziła w ich towarzystwie następne kilka dni, jednak w końcu coś zaczynało się psuć. Jej relacje z Rafałem były.. napięte. Powoli się od siebie odsuwali. To podwójnie raniło dziewczynę, ponieważ w końcu przyznała sama przed sobą, że coś do niego czuje. A skoro przyznała się przed sobą, musiała powiedzieć to także jemu. Trochę się cykała i czekała na odpowiedni moment.
Taki nadszedł już niebawem. Był to piątkowy wieczór. Cała piątka wybrała się na spacer do przystani, jednak już po chwili zostawili Liwię samą z Rafałem. Między nimi panowała napięta atmosfera. W końcu dziewczyna odważyła się to powiedzieć:
- Rafał ja... muszę ci coś powiedzieć... - zawahała się, jednak widząc jego pytające spojrzenie kontynuowała: - Ja.. sama nie wiem jak to się stało ale..
- Wysłów się - zawołał wybuchając krótkim śmiechem.
- Podobasz mi się. Tak trochę. - spojrzała mu w oczy. - bardzo.
Między nimi zapadła głucha cisza. Stali na środku dróżki wpatrując się w siebie. Po policzkach dziewczyny zaczęły lecieć łzy. Jedna po drugiej...
- Zapomnij o tym - wyszeptała, zrywając się do biegu. Biegła ile sił w nogach nie zważając na nawoływania chłopaka. Nienawidziła siebie za to co zrobiła. Jak mogła uwierzyć w to, że ktoś pokocha kogoś takiego jak ona?!
Po chwili była już w pokoju. Nie myśląc o niczym innym udała się do łazienki. Zaczęła przeszukiwać swoją kosmetyczkę, przy okazji zrzucając i rozbijając wszystko, co wpadło jej w ręce. W końcu znalazła to, czego szukała.
Żyletka.
Tylko ona mogła jej teraz pomóc. To jedyne wyjście. Odsłoniła delikatnie rękaw kremowego sweterka, ukazując blizny okalające jej przegub.
- Chcecie więcej towarzystwa, prawda? - zapytała z histerycznym śmiechem. Wykonała jedno, szybkie cięcie. Poczuła delikatne pieczenie, które przynosiło jej niezwykłą ulgę. Zapomniała już jakie to wspaniałe uczucie. Odkąd zaczęła przyjaźnić się z Rafałem, przestała to robić. Nie pozwalał jej. Troszczył się o nią, byli przyjaciółmi...
A ona to wszystko zepsuła. Na tę myśl znów przyłożyła błyszczący przedmiot do nadgarstka. Tym razem rana była głębsza. Z minuty na  minutę kresek było coraz więcej. Krew spływała po ręce i kapała na podłogę, mieszając się z łzami. Dziewczyna zaczynała popadać w melancholię. Jednocześnie czuła mocny ból przeszywający całe jej ciało.. Powoli odpływała...
I właśnie wtedy drzwi do łazienki otworzyły się z hukiem i stanął w nich Rafał. Na widok swojej przyjaciółki w kałuży krwi wydał z siebie cichy jęk. Oczy zdawały się wchodzić mu z orbit.
- Oliwia! - zawołał, klękając przy niej. Powoli ułożył ją sobie na kolanach i przytulił prawie bezwładne ciało. - Oliwia, nie! Nie rób mi tego - łkał cicho. Po jego policzkach spływał słony płyn.
- N-n-nie...- wyszeptała dziewczyna z trudem otwierając oczy - przepraszam...
- Nie przepraszaj! To nie tak! Ja...kocham cię! Jesteś dla mnie wszystkim! Już od dawna! - wołał zrozpaczony chłopak. - Proszę, nie zostawiaj mnie! Nie odchodź, walcz!
- Nie...- Powoli uchodziło z niej życie. - Nie płacz za mną. Kocham cię mój wariacie. - Wysapała zaciskając powieki. Jej ciało stało się całkowicie bezwładne. Już na zawsze...



Okeej, łapcie tutaj moje pierwsze opowiadanie ;p
Ogólnie to nazywam się Daria i będę tutaj działać jako "DaJa".
Przypominam, że możecie zamawiać opowiadania w komentarzach i Na asku =) <3
Mam nadzieję, że opowiadanie (jak i cały blog) Wam się spodoba i zostaniecie na dłużej!
<3 <3 <3 :*

                                   ~DaJa ;*

2 komentarze:

  1. Dziękuję mordko =)
    To co napisałaś jest świetne =D Jestem pod ogromnym wrażeniem.

    Pozdrawiam mordko i weny życzę <3

    OdpowiedzUsuń
  2. js naprawde super ale pls nie kończcie śmiercią

    OdpowiedzUsuń