-Halo? Słyszy mnie pan? - zaczęła krzyczeć, policzkując go.
Długi jęk wydobył się z jego ust.
-Zadzwonię po karetkę, proszę leżeć spokojnie... - powiedziała szybko.
-Nie - jęknął i zemdlał.
Dziewczyna zastanowiła się, dlaczego on nie chce jechać do szpitala. Cóż, znana ze swojego dobrego serca Hania zadzwoniła do swojej siostry, która jest znaną polską lekarką.
-Cześć! Jesteś w domu? - powiedziała dziewczyna z prędkością światła, co zdarzało jej się w stresujących sytuacjach.
-Tak, coś się stało?
-Gosiu, proszę, przyjedź do lasu... Wiesz, którego. Jest tu ranny człowiek, nie ma żadnych głębokich ran. Chyba jest pobity. Nie chce jechać do szpitala...
-Dobrze, zaraz będę... - powiedziała zaskoczona dziewczyna.
Hania z powrotem uklękła przy mężczyźnie. Obejrzała dokładnie jego ciało, na którym nie znalazła żadnych ran po nożu, czy jakimkolwiek narzędziu zbrodni. Chłopak był mniej więcej w jej wieku, miał ciemnobrązowe włosy i aparat na zębach. Z twarzy wyglądał na chłopca w wieku piętnastu lat, ale jego budowa świadczyła o dojrzałym wieku. Hanka podskoczyła, gdy usłyszała nadjeżdżający samochód. Jej siostra natychmiast zbadała chłopaka, po czym we dwie zapakowały go do samochodu. W domu Hani dziewczyny, czy też raczej kobiety obmyły twarz chłopaka i próbowały go ocucić.
-Gdzie jestem? - wyjęczał po ponownym obudzeniu się.
-W moim domu - rzekła młodsza z sióstr. - Dlaczego nie chciałeś jechać do szpitala?
-Nieważne.
Gosia zaczęła się zbierać do domu, ponieważ umówiła się z mężem i córką na lody czy coś w tym rodzaju. Ale obiecała, że jeszcze zajrzy do chłopaka.
-Jak masz na imię? - spytała dziewczyna, gdy chłopak przestał co chwilę mdleć.
-Janek.
Dziewczyna uśmiechnęła się i podała Jankowi szklankę z wodą.
-Jestem Hania. Teraz wyjaśnisz mi, dlaczego nie chcesz jechać do szpitala?
-Mam na koncie kilka kradzieży. Nie jestem zbytnio rozpoznawalny, ale wolę nie ryzykować.
-Dobrze.
Dziewczyna usiadła w kuchni i zaczęła jeść jabłko. Powinna się bać i zadzwonić na policję, ale czuła się dziwnie bezpiecznie w towarzystwie chłopaka. Wzięła łyka wody z butelki i wróciła do chłopaka. Spał jak zabity, a wyglądał gorzej niż martwy człowiek. Twarz sina i spuchnięta, prawe oko podbite, warga rozcięta... Dziewczyna wybrała ze swoich ciuchów największe rzeczy i położyła je obok łóżka Janka. Sama poszła się zdrzemnąć na jakiś czas.
Godzinę później...
Po upływie tygodnia
Janek czuł się i wyglądał coraz lepiej, co Hania obserwowała z uśmiechem na twarzy. Gosia odwiedziła chłopaka jeszcze parę razy, sprawdzając jego stan. Poza tym między Jasiem a Hanką można było wyczuć chemię. Chłopak drżał przy jej dotyku, a dziewczyna specjalnie go dotykała. Pewnego dnia Janek wstał i po prostu chciał wyjść. Wręczył dziewczynie plik banknotów i musnął jej usta.
-Nie odchodź - powiedziała.
-Odwiedzę cię. Nie chcę cię teraz narażać.
-Obiecujesz? - spytała.
-Obiecuję.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Mam nadzieję, że opowiadanie wam się spodobało :) ask: http://ask.fm/fairytalesandfables /Zuzia
Supii :) Ja CB kocham :*
OdpowiedzUsuńO kurde jak to pikne :")
OdpowiedzUsuńCzy w waszych opowiadaniach będą rozwinięte historię ? Rozdział udany i bardzo uczuciowy :D
OdpowiedzUsuńPozdro 600 XD
http://tylkonienawisc.blogspot.com/
Świetne opowiadanie ;*
OdpowiedzUsuń