środa, 3 czerwca 2015

Ajgor Ignacy - My hero

Opowiadanie o Ajgorze, dla Anonimka hihi ^^ :** <3



Tego dnia, jak zwykle przechadzałam się ulicami Krakowa. Uwielbiałam to robić, sama nie wiem dlaczego. Może powodem była tajemniczość tego miasta? Codziennie odkrywałam w nim nowe zakamarki.
Przelotnie zerknęłam na swoje odbicie w szybie sklepu. Uśmiechnęłam się delikatnie na widok zgrabnej, ciemnowłosej nastolatki. Nigdy nie miałam jakiś wielkich kompleksów. Zawsze byłam sobą i nie miałam z tym problemu.
Przyspieszyłam kroku i już po chwili znalazłam się na rynku. Wokół plątało się wielu ludzi, jednak jeden z nich szczególnie przykuł moją uwagę. Był to średniego wzrostu chłopak w białej koszuli zapiętej na ostatni guzik i czarnych, eleganckich spodniach. Wyglądał jakby właśnie miał się komuś oświadczyć. Zaśmiałam się z samej siebie i ruszyłam dalej. Nagle, ku mojemu zaskoczeniu stwierdziłam, że owy elegant podąża za mną. Przystanęłam, gdy znalazł się obok mnie.
- Witaj - powiedział głosem typowego podrywacza. Przypatrywałam mu się w milczeniu. Blond włosy miał idealnie ułożone na żelu. W ręce trzymał bukiet kwiatów. Wróciłam wzrokiem do jego twarzy i ocknęłam się z zamyślenia, gdy zauważyłam jego pytające spojrzenie.
- Eee... cześć - mruknęłam pospiesznie.
- Muszę ci coś powiedzieć - kontynuował oficjalnie. - Potrzymaj. - podał mi bukiet, a ja rozejrzałam się zdumiona w poszukiwaniu ukrytej kamery. Chłopak uklęknął i wyjął coś z kieszeni. Ku mojemu zdumieniu było to niewielkie pudełeczko. Serce zabiło mi mocniej... i wtedy je otworzył. Wybuchłam śmiechem na widok małej świeczki znajdującej się w środku. Chłopak z czcią położył ją na ziemi i zapalił.
- Uczcijmy wszystkie mrówki, które zginęły w tym miejscu... - wyszeptał z uwielbieniem, na co ja zaczęłam śmiać się jeszcze głośniej. Wziął ode mnie bukiet i pomachał do chłopaka stojącego z boku. Dopiero teraz go zauważyłam.
- Gotowe, mamy to. - zawołał, a operator kamery podszedł do nas.
- Co tu się dzieje? - zapytałam, dławiąc śmiech.
- Nie rozumiesz? - popatrzył na mnie szczerze zdziwiony. - To prank. Czyli taka akcja kiedy...
- Wiem, co to prank - przerwałam mu zirytowana. - Kim ty jesteś?
- Nie znasz mnie? - jego brwi uniosły się do góry w geście zadumy. - Serio?
- Nie... A powinnam? - gapiłam się na niego jak na idiotę. Zdecydowanie był idiotą. Przystojnym idiotą.
- Eee ta-ak - wtrącił się jego przyjaciel. - Oto Ajgor Ignacy, wschodząca gwiazda internetów, idol nastolatek... - zaczął głosem przypominającym Krzysztofa Ibisza, jednak przerwał widząc surowy wzrok 'Ajgora' czy jak mu tam.
- Igor. Po prostu Igor - powiedział, słodko się uśmiechając. - czy dasz zaprosić się na kawę?
- Gościu, nie znam cię! - wrzasnęłam, zdumiona.
- Więc poznasz - zaśmiał się cicho, łapiąc mnie za rękę...

***
- Nie wiem, jakim cudem ci się to udało - powiedziałam, sącząc powoli kolejnego już drinka. Atmosfera powoli się rozluźniała, przestawałam się już martwić o to czy go znam, czy nie.
- To ten urok - uśmiechnął się uwodzicielsko, a mój puls momentalnie podskoczył. Był taki wspaniały...
Powoli zaczął się do mnie przysuwać. Siedzieliśmy w klubie. Wcześniej był z nami Patryk, ale niestety musiał już iść. Było już po 22, klub powoli pustoszał. Poczułam jego delikatny dotyk na moich biodrach.
- Igor... - wyszeptałam mu do ucha. W mojej głowie zapaliła się czerwona lampka, która jakby zgasła, pod wpływem jego kojącego głosu:
- To nic.. tylko zatańczymy...
Posłusznie powlokłam się za nim na parkiet. Po chwili odczuwałam rosnące zmęczenie. Głowa bolała mnie od nadmiaru alkoholu.
- Chcę wracać...
- Nie tak szybko, Weroniko - uśmiechnął się tajemniczo, ciągnąc mnie w stronę wyjścia. Nie mogłam uwierzyć w to, że tak daję się omotać chłopakowi, którego znam ledwie kilka godzin. No cóż, było warto. Chyba.
Zanim się obejrzałam byliśmy już w jakimś mieszkaniu. Nie miałam pojęcia, gdzie się znajduję, ale mało mnie to obchodziło. Teraz liczył się tylko On. My. Gdy tylko drzwi się zatrzasnęły, Igor naparł na mnie całym ciałem. Nasze języki zwarły się z intensywnym tańcu...

***

Obudziłam się rano z mocnym bólem głowy. Rozejrzałam się wokoło. Nie miałam bladego pojęcia gdzie jestem. Leżałam na łóżku, w sypialni, którą widziałam pierwszy raz w życiu. Próbowałam przypomnieć sobie skąd się tu wzięłam. Pamiętałam tylko chłopaka. W białej koszuli. Spotkaliśmy się na rynku, zaprosił mnie na kawę... później film mi się urwał.
Nagle drzwi delikatnie się otworzyły i stanął w nich owy chłopak. Miałam wrażenie, że moje serce zaczęło bić z prędkością światła. Wpatrywałam się z jego nagi tors, gdy do moich uszu doszedł jego wspaniały głos:
- Księżniczka już się obudziła - posłał mi kpiący uśmiech, podchodząc bliżej. Przysiadł na rogu łóżka, wpatrując się w moje ciało. Z przerażeniem zauważyłam, że jestem w samej bieliźnie. Pospiesznie okryłam się kołdrą, przez co spotkałam się z jego spojrzeniem pełnym żalu.
- Jak się tu znalazłam? - zapytałam cicho.
- Oooj, to długa historia - odpowiedział, tłumiąc śmiech - Ale spokojnie, to dopiero początek...

Jak się później okazało, nie bujał. Bo tak naprawdę to spotkanie było tylko początkiem długiej, burzliwej przyjaźni. A nawet miłości... =)





Mam nadzieję, że opowiadanie Wam się spodoba :3
Zapraszam na ASKA =)
Pozdrawiam
~DaJa

3 komentarze: