czwartek, 23 lipca 2015

Opowiadanie o Naruciaku dla Mad Berry ❤

Patrycja POV:

Siedziałam na ławce w parku. Zastanawiałam się nad wszystkim co w życiu zrobiłam.
Patrycja... Jak to zrobisz stracisz wszystko: kochającą cię rodzinę, przyjaciół, dom, chłopaka... Wszystko...

I tak to zrobię.

Adam POV:

Przechadzałem się po pobliskim parku. Zobaczyłem jakąś postać leżącą na ławce. Pewnie jakiś menel... Podszedłem bliżej nieprzytomnej osoby. Wtedy zorientowałem się, że to dziewczyna. Z jej nadgarstka powoli kapała jakaś czerwona ciecz... Czerwone... Kurwa! To krew! Podbiegłem do niej, chwyciłem za telefon i wybrałem 999.
- Halo? Jestem Adam Zimmermann z Elbląga. W parku przy ulicy Tęczowej dziewczyna podcięła sobie żyły. Mam 17 lat.
Osoba z drugiej strony słuchawki powiedziała że pogotowie będzie za 10 minut i że mogę się już rozłączyć. Uczyniłem to.
Wtedy spojrzałem na twarz dziewczyny. Miała piwne oczy i blond włosy do ramion. Była szczupła. Na szyi zauważyłem naszyjnik w kształcie serca. Widniały na nim dwa imiona: Patrycja i Darek. Czyli ma chłopaka...
Wtedy przyjechało pogotowie. Z pojazdu wybiegł starszy mężczyzna ubrany w specjalny strój ratownika.
Obejrzał dziewczynę i podszedł do mnie.
- Pan nazywa się Adam Zimmermann?
- T-tak... Co z nią?
- A jest pan rodziną?
Kurde... Nie jestem...
- Jestem dalekim kuzynem.
Mężczyzna popatrzył na mnie.
- No dobrze. Dziewczyna, przykro mi, ale nie żyje. Zginęła podcinając sobie żyły w lewym nadgarstku.
O kurwa... I co teraz?! Może gdybym jej pomógł... Może teraz jeszcze by żyła...
- Halo? Słyszy mnie pan? - ratownik machał mi dłonią przed oczami.
- Przepraszam. Zamyśliłem się. Co pan mówił?
- Pytałem czy może pan dać nam adres do domu dziewczyny?
Spojrzałem pod ławkę. Leżał tam jakiś mały kwadratowy przedmiot. Podszedłem tam i zobaczyłem dowód osobisty. Podniosłem go i dałem mężczyźnie.
- Wojska Polskiego 16/29... No dobrze. Andrzej?! - krzyknął w stronę ambulansu. - Dawaj nosze! Zabieramy ją!

Witam baaaardzo serdecznie :)
Oto opowiadanie o Naruciaku dla Mad Berry :)
Teraz pytanie: o czym chcecie moje następne dwuczęściowe opowiadanko w stylu "Enjoy Life"? ^^
(następne zamówione opowiadanie pojawi się po tym dwuczęściowym :))
/Julka ^^

sobota, 4 lipca 2015

"Enjoy Life" cz.2

- No to wchodzimy! - powiedziała z entuzjazmem Natalia.
- Tiaaa...
Weszły do środka. Muzyka była bardzo głośna, co troszeczkę przeszkadzało Martynie. W klubie było bardzo dużo "parek". Gdzie się spojrzało, tam miział się jakiś chłopak z dziewczyną.
Natalia szła z przodu i prowadziła Martynę za rękę, jak małe dziecko. Doszły do baru.
- Poproszę jedną colę i wodę - powiedziała Natalia do barmana.
Jednak Martyna zauważyła mrugnięcie dziewczyny w stronę mężczyzny.
- Oczywiście - odpowiedział i poszedł.
- Co to było? - spytała Martyna.
- Ale co?
- To twoje mrugnięcie do tego faceta.
- Wcale do niego nie mrugnęłam. Przewidziało ci się.
Dziewczyna nie uwierzyła przyjaciółce jednak nie chciała się kłócić.
Po chwili wrócił barman.
- Proszę, to dla pań.
Postawił szklanki z napojami i odszedł.
- Widzisz... To tylko woda - powiedziała Natalia.
Dziewczyna napiła się rzekomej wody. Delikatnie się skrzywiła ale próbowała to ukryć.

~~~~~~~ 3 godziny później

Natalia okłamała Martynę. Teraz była już upita i tańczyła z przypadkowym gościem.
Natomiast jej przyjaciółka stała sama przy barze mieszając słomką swoją drugą szklankę coli. Wpatrywała się w Natalię, która zaczeła całować się z tym facetem.
Po chwili podszedł do niej wysoki blondyn, bardzo podobny do Justin'a Bieber'a.
- Co taka ładna dziewczyna robi tutaj całkiem sama?
- Pilnuję koleżanki - odpowiedziała nieśmiale dziewczyna.
- Oooo... A jest tak samo ładna jak ty?
- Ymmm... nie wiem...
- Haha. Igor jestem. A ty jak się nazywasz?
- Martyna...
- Bardzo ładne imię - chłopak uśmiechnął się do niej.
- Dziękuję - dziewczyna odwzajemniła gest.
Rozmawiali ze sobą przez około 10 minut. I te 10 minut wystarczyło by zgubić Natalię.
Martyna bardzo się wystraszyła. Zaczęła rozglądać się na wszystkie strony, jednak nigdzie nie było widać dziewczyny.
- Martyna... Coś się stało? - spytał Igor.
- Natalia... Ona znikła... I ten facet też...
Boże Igor pomóż mi ją znaleźć!
Dziewczyna zaczęła płakać.
- Ej... Spokojnie. Znajdziemy tą twoją Natalię i będzie dobrze. Pomogę ci. Chodź.
Szukali jej wszędzie. W łazienkach, w klubie, na dworze, a nawet w pobliskim parku gdzie zostali.
- Nie ma jej... Kurwa... Zgubiłam ją...
Dziewczyna usiadła na najbliższej ławce, schowała twarz w dłoniach i zaczęła ponownie płakać. Chłopak dosiadł się do niej. Jednak usiadł sztywno, bo nie wiedział co zrobić. Po chwili zastanowienia objął ją ramieniem i zaczął głaskać po plecach.
- Wszystko będzie dobrze. Zobaczysz.
Bardzo spodobała mu się ta dziewczyna. Była inna. Spokojna, myśli zanim cokolwiek zrobi. Może nawet się w niej zakochał... "Nie! Igor, ona cię i tak nie zechce!" pomyślał chłopak.
Martyna przy Igorze czuła się bezpieczna. Był troskliwy i kochany. Mimo, że nie do końca go zna, spodobał jej się. Pomagając jej, zrobił na niej ogromne wrażenie.
Zrobiło się zimno. Dziewczyna wtuliła się w chłopaka. Od razu zrobiło się jej cieplej.
Wtedy właśnie stało się coś czego Martyna nie mogła się spodziewać.
Igor podniósł jej podbródek w jego stronę. Przez chwilę dziewczyna mogła patrzeć w jego oczy. Przez chwilę, dlatego, że chłopak nagle ją pocałował.

~~~~~~~ miesiąc później

Okazało się, że Natalia poprostu wróciła do domu. Zmęczyła się i poprosiła Floriana, bo tak nazywał się tamten chłopak z klubu, obecnie jej chłopak, żeby ją odprowadził.
Martyna i Igor również zostali parą. Oczywiście nie od razu po pocałunku, tylko tydzień po. Martyna otworzyła się i nie była już taka nieśmiała.

                           KONIEC

DZIEŃ DOBRY! ^^
Moje opowiadanie dobiegło końca. :)
Znowu pytanie... Ktoś chce jakąś historię na zamówienie? ^^
Pozdrawiam baaaaardzo serdecznie,
/Julka