poniedziałek, 8 czerwca 2015

Opowiadanie o Rembolu (Maćku) NZ Kasi

Spojrzałam w stronę ścieżki, po czym zapaliłam papierosa. Oparłam się o stary murek i przeleciałam wzrokiem po twarzach moich towarzyszy. Marta, Radek i Damian wpatrywali się w głąb lasu, oczekując jakiegoś chłopaka. Miał dołączyć do naszych czarnych interesów. Rzuciłam niedopałek na ziemię i go zdeptałam. Usłyszałam kroki i uniosłam wzrok. Zmarszczyłam brwi, gdy ujrzałam mojego byłego chłopaka. Spędziłam z nim najlepszy rok swojego życia, ale niestety znalazł inną. Momentalnie zalała mnie fala wspomnień. Wspólne spacery, przegadane godziny, upojna noc... Obudziłam się dopiero wtedy, kiedy usłyszałam jego głos.
-Cześć, jestem Maciek - powiedział z uśmiechem, unikając mojego wzroku.
Wydukałam "hej" i odgarnęłam swoje zielone włosy do tyłu. Po naszym rozstaniu przefarbowałam włosy, zaczęłam się inaczej ubierać, mocniej malować... Zmiana wyglądu to był mój sposób na odreagowanie bólu. Nigdy nie sięgnęłam po żyletkę ani inne wymysły. Chłopcy usiedli z boku i zaczęli omawiać szczegóły, a ja usiadłam z Martą z boku.
-To Maciek... - powiedziała cicho.
-O kurde, niemożliwe!
Dziewczyna zaśmiała się. Spojrzałam na nią z irytacją i przeczesałam ręką włosy. Po jakichś dwudziestu minutach Maciek spojrzał w moją stronę i się uśmiechnął. Odwróciłam wzrok, bawiąc się telefonem. Moja przyjaciółka wstała i podeszła do Damiana, swojego chłopaka. Ja zostałam skazana na towarzystwo blondyna.
-Cześć. Co u ciebie? - spytał chłopak siadając obok mnie.
-Okej.
Po chwili ciszy znowu zaczął rozmowę.
-Co ciekawego powiesz?
-Nic.
Widząc moją niechęć wstał i ruszył w kierunku ścieżki.

Kilka dni później

Narzuciłam na głowę kaptur mojej siwej bluzy. Po jakimś czasie byłam pod starym budynkiem, w którym miałam spotkać się z Maćkiem. Mieli też dojść "klienci", czyli gimnazjaliści ćpający dla "szpanu", "swagu" itd. Przykucnęłam sprawdzając godzinę w telefonie. Usłyszałam kroki i obejrzałam się za siebie. Ujrzałam blondyna który zmierzał w moją stronę. Podniosłam się i z niechęcią się do niego obróciłam. Usiadł na kamieniu i spojrzał na mnie.
-Przepraszam - powiedział, patrząc na swoje buty.
-Za co?
-Za to, co ci zrobiłem. - Wstał i owinął sobie kosmyk moich włosów na palec.
-Przeprosiny nic nie dadzą. - Wyrwałam mu ze złością moje włosy.
-Wiem. Ale żałuję tego. Bardzo.
-Mhm.
Oparłam się o ścianę i zapaliłam papierosa. Po jakichś pięciu, może dziesięciu minutach dość młodzi chłopcy wzięli od nas narkotyki i za nie zapłacili. Maciek spojrzał na mnie w milczeniu. Po chwili podszedł i przyparł mnie do ściany. Zaczęłam się szarpać.
-Puść mnie - warknęłam.
Otworzyłam usta do krzyku, ale on wykorzystał okazję i mnie pocałował. Nie powiem, pragnęłam tego, ale nie mogłam mu wybaczyć po tym, co mi zrobił. Odepchnęłam go od siebie i otarłam twarz rękawem. Spojrzałam na niego ze złością i ruszyłam do domu. Chłopak dogonił mnie i stanął przede mną.
-Możesz dać mi spokój? - spytałam z irytacją.
-Nie, dopóki mi nie wybaczysz.
-Na moim miejscu też byś sobie nie wybaczył.
-Wiem.
Spojrzałam na niego przypominając sobie wszystkie moje uczucia do niego.
-Wybaczę ci - wyszeptałam.
-Naprawdę?
-Tak. Pod warunkiem, że znikniesz z mojego życia.
Chłopak spojrzał na mnie i delikatnie musnął moje wargi. Potem odszedł, znikając w drzewach.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Cześć! Witajcie w moim pierwszym opowiadaniu na tym blogu. Mam nadzieję, że wam się spodobał. :) /Zuzia

3 komentarze:

  1. Fajne :3
    Ale takie nie podobne do Maćka xD
    Bardzo mi się podoba zakończnie. Takie tajemnicze o.O
    Mogę prosić opowiadanie o Masterczułku?? XD
    Pozdrawiam i weny życzę :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jasne :D Ale nie spodziewaj się go prędko. Poza tym wolałabym, żebyś odezwała się na asku (moim lub bloga) żeby omówić szczegóły :))

      Usuń